Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
22 posty 234 komentarze

Żołnierz tropi bezprawie.

Michał Podobin - Historia, militaria i poszukiwania prawdy.

Gdy partia wyznacza zasady sprawiedliwości.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

 

Jest sierpień 2007 roku, jest rząd PiS, ministerstwem sprawiedliwości kieruje Zbigniew Ziobro, a na czele Wojskowej Okręgowej  Prokuratury Wojskowej stoi protegowany pana ministra Jarosław Hołda. Jego szefem był też z wyboru PiS Tomasz Szałek. Był to czas, gdy rozrywek społeczeństwu dostarczały odpowiednio przygotowywane konferencje prasowe ówczesnego ministra sprawiedliwości. W ramach cywilnej kontroli nad armią, wojskowych, zastąpiono cywilnymi prawnikami.

To właśnie wówczas na jednej z takich konferencji poinformowano nas , że na zlecenie Wojskowej Prokuratury Okręgowej  w Warszawie CBA zatrzymało profesora z Wojskowego Instytutu Medycznego. Na konferencji ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, szefówMSWiA i służb specjalnych szef CBAMariusz Kamiński ogłosił kolejny sukces: - Generał wojska polskiego, pan Jan P., organizował najgroźniejszym przestępcom w Polsce dokumentację medyczną. Był to jak pamiętamy „kolejny sukces” ówczesnego wymiaru sprawiedliwości .

Z doniesień prasowych tamtych lata dowiadujemy się, że lekarza, profesora, generała,  obciążał tylko jego jeden  pacjent, który w chwili zatrzymania odsiadywał trzyletni wyrok więzienia. Po złożeniu zeznań przeciwko Podgórskiemu szybko opuścił więzienie (odsiedział tylko pół roku). Na żadną rozprawę już się nie stawił. Jednak tylko to jedno zeznanie wystarczyło, by człowieka bez dostatecznych dowodów w ciągu jednego dnia zniszczyć, zdeptać i sponiewierać na oczach wszystkich obywateli.

Mimo, że Profesor zaprzeczał i chociaż sąd od razu uznał materiał dowodowy za wątpliwy i nie zgodził się na areszt, to ówczesny szef MONAleksander Szczygło zwolnił go ze służby wojskowej.  Oczywiście sąd, mimo pełnej świadomości zakazał mu pełnienia funkcji szefa kliniki. Ale to był sąd wojskowy.

Od tamtego czasu mijały dnie, tygodnie, miesiące, lata, odbyło się 17 rozpraw. Dziś dowiadujemy się iż świadkowie nie potwierdzili, że wręczali łapówkę, natomiast w ich zeznaniach przewijał się wątek nakłaniania przez CBA do zeznań przeciwko Podgórskiemu.

I oto po czterech latach dowiadujemy się, że wczoraj Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie oczyścił Podgórskiego z czterech zarzutów korupcyjnych z braku dowodów. Trzema innymi nie zajmował się w ogóle, bo były już badane w 2003 r. i też nie stwierdzono przestępstwa.

Tyle czasu potrzebował ten sąd, by uniewinnić niewinnego człowieka. Typowo polskie traktowanie sprawiedliwości, a zwłaszcza dotyczy to wojskowego wymiaru sprawiedliwości. Jeżeli nawet krytycznie / słusznie / oceniamy okres Zbigniewa Ziobry, to trzeba również zapytać prokuratorów  i sędziów wojskowych z Warszawy, gdzie oni byli i dlaczego przyglądali się tym bezprawnym procedurom.

Nie możemy zamykać oczu, gdy czytamy taki komunikat:Oskarżany o korupcję i wyrzucony z wojska neurochirurg prof. Jan Podgórski został wczoraj całkowicie uniewinniony. Podczas rozprawy świadkowie mówili, że zmuszano ich do zeznań obciążających lekarza.

Kto będzie miał  na tyle silnej woli i poczucia sprawiedliwości, by zakończyć to bezprawie zgodnie z prawem?

Takie są polskie realia prawne. Człowiek niewinny był przez cztery lata maltretowany. Został jako lekarz i naukowiec pozbawiony wszystkiego. Zostało to zrobione przy milczącej aprobacie MON, jego przełożonych i kolegów. Nikt nie postawił nawet małego znaku zapytania. Prof Podgórski został sam z ciążącym na nim fałszywym oskarżeniu.

Pamiętajmy : Milczenie wobec bezprawia, to przyzwalanie, przyzwalanie na bezprawie-to współudział.

                                                                



KOMENTARZE

  • Michał Podobin
    Zgadzam się. Fałszywi oskarżyciele powinni być pociągnięci do odpowiedzialności karnej.

    Ale tak się w Polsce nie dzieje. Nigdy!

    Polecam tekst (wraz z linkami):

    http://rebeliantka.nowyekran.pl/post/1861,o-tym-jak-mafia-zalatwiala-przez-10-lat-janusza-gorzynskiego
  • @Rebeliantka
    To co się dzieje w wymiarze sprawiedliwości, a zwłaszcza w jego wojskowej części wynika przede wszystkim z woli i decyzji elit politycznych.Partiom jest wygodnie posiadać wpływ na prokuratorów i sędziów.Przecież to oni mogą wyczyścić afery, uchronią sprawców od odpowiedzialności, a śledztwa będą prowadzić w nieskończoność.Tylko naiwni mogą wierzyć w obiektywne wyjaśnienie tragedii smoleńskiej.
    Jeżeli na prowadzących śledztwo ciążą zarzuty kolzji z prawem, to takie osoby zawsze będą działać zgodnie z oczekiwaniami decydentów.
    Trudno uznać za normalne, by stanowiska i awanse, a zwłaszcza generalskie były możliwe dopiero po śmieci prezydenta Kaczyńskiego.
    Jeżeli najwyżsi przedstawiciele polskiego prawa godzą się na bezprawie, to ministrowie moga czuć się bezpiecznie.
  • @Michał Podobin
    Moim zdaniem PiS poprzez naiwnego, młodego, zbyt pewnego siebie (buta wadą charakteru, jest przewidywalny) Ziobrę był wrabiany w takie sytuacje. Kto mu podsunął syna Kryżowca? Nas diabli wzięli kiedy to wyszło!!!

    "est sierpień 2007 roku, jest rząd PiS, ministerstwem sprawiedliwości kieruje Zbigniew Ziobro, a na czele Wojskowej Okręgowej Prokuratury Wojskowej stoi protegowany pana ministra Jarosław Hołda. Jego szefem był też z wyboru PiS Tomasz Szałek"

    Należy zatem zwrócić uwagę na tych ludzi za Ziobrą, którzy nim kręcili jak chcieli. Dziwne są też działania wymiaru sprawiedliwości co do żołnierzy polskich oskarżanych o zbrodnie w Afganistanie. Państwo polskie atakuje swoich żołnierzy. NIEBYWAŁE. Niebywały cios w armię, obronność, etos żołnierzy i oficerów, dowódców.

    Ziobro jest moim zdaniem ofiarą takich spraw, a nie sprawcą, a nie kreatorem. Chyba się nie mylę.
  • @Marek Kajdas
    Rozumie.
    dyskwalifikuje to Ziobrę - jako przyszłego ministra.
  • Minister i jego podwładni.
    Każdy "szef" niezaleznie na jakim szczeblu sprawuje swą funkcje ponosi odpowiedzialność za to co czyni sam i co robią w jego imieniu podwładni. Im wyższe stanowisko tym większa odpowiedzialność. Ta zasada jest niestety łamana nagminnie, bo dobór "fachowców" jest przypadkowy. Przełożony, który nie potrafi dobrać sobie współpracowników, nie potrafi organizować skutecznej pracy zespołu, nie jest "szefem" lecz narzędziem, kukłą w rękach cwaniaków, którzy z "tylnego fotela" potrafią zmanipulować każdą sprawę To jeden z powodów słabości naszego państwa. Pozdrowienia
  • Minister i jego podwładni.
    Każdy "szef" ponosi odpowiedzialność za swoich podwładnych. Po pierwsze, sam ich sobie dobiera, po drugie sam stawia im zadania, po trzecie sam ich kontroluje i rozlicza. "Sam" nie oznacza, że robi to osobiście, ma do tego instytucje/komórki działające w jego imieniu. Jakie kolwiek próby zrzucania z siebie odpowiedzialności za "wybryki" podwładnych są tylko dowodem niekompetencji. Niestety niekompetentnych "szefów" nasza administracja miała wielu, stąd też i stan państwa dość lichy. Ale jak nikt za nic nie odpowiada to hulaj dusza... Pozdrawiam. Marek Toczek.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY