Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
22 posty 234 komentarze

Żołnierz tropi bezprawie.

Michał Podobin - Historia, militaria i poszukiwania prawdy.

KOMU POTRZEBNE TAKIE WOJSKO ?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

A skoro jesteśmy po odejściu z wojska, nieodżałowanego - ale tylko przez wielu swoich wielbicieli- ministra Klicha, to jest okazja by poważnie zastanowić się nad tym pytaniem.

Komu potrzebne jest takie wojsko?

Przeglądając zapisy na forach internetowych natrafiłem na ten tytuł. A skoro jesteśmy po odejściu z wojska, nieodżałowanego - ale tylko - przez wielu swoich wielbicieli, ministra Klicha, to jest okazja by poważnie zastanowić się nad tym pytaniem.

Wydaje się bowiem oczywistym, by dalsze trwanie takiej atrapy, jaką w moim pojęciu były w czasie ostatnich lat i są obecnie siły zbrojne, nie jest niczym uzasadnione. Klich przy pomocy wiernych, miernych i biernych hunwejbinów dokonał spustoszenia w wojsku i jak powiedział jeden z polityków będzie potrzeba 7-9 lat, by powrócić do marnego stanu obronności. To wszystko jednak odbywało się na naszych oczach i niestety, tylko nieliczni  mieli odwagę pisać wprost o trwającym demontażu Wojska Polskiego.

Na zakończenie swojej niszczycielskiej misji, jakby chcąc zadrwić z nas wszystkich, nakazał B. Klich swoim podwładnym spisać i opublikować swoje „ dokonania”. Jest to „dzieło” tragiczne i żenujące, a kłamstwa owinięte w piękne słówka i  kredowy papier mają ukryć faktyczny obraz, jaki pozostawił po sobie były szef resortu obrony. Normalnemu człowiekowi trudno jest zrozumieć słowa pochwalne premiera kierowane w stronę B. Klicha za heroiczne dokonania, a jednocześnie informujące następcę, jaki to ogrom pracy czeka następcę w celu naprawy sił zbrojnych. Czy panu premierowi nie pomyliły się przypadkiem kartki w czasie tego wystąpienia?

   Często powtarza się w tym opracowaniu słowo LIKWIDACJA. Bo niestety trzeba to otwarcie przyznać, w czasie swego dzieła zniszczenia armii/ oczywiście pod pozorem naprawy/ było likwidowane wszystko, a nawet więcej tego, co nie powinno być zlikwidowane. Szkoda, że LIKWIDACJA nie objęła redakcji i wszystkich autorów tego opracowania. Jeżeli bowiem nie ma wojska, to komu potrzebna jest gazeta pod nazwą Polska Zbrojna. Może co najwyżej „Polska Rozbrojona”.

Z pojęciem LIKWIDACJA spotkaliśmy się wielokrotnie, bowiem tworzenie tzw. armii profesjonalnej rozpoczęto właśnie od likwidacji poboru, a w mniemaniu ministra Klicha i jego podpowiadaczy, właśnie ten zabieg utworzył zawodową armię. Ale nawet to, że sam B. Klich ciągle powtarzał o utworzeniu profesjonalnej armii, a jego szef premier, go w tym utwierdzał, nasze siły zbrojne są bardzo daleko od armii profesjonalnej w pełnym słowa tego znaczeniu. Był to bowiem zabieg tylko czysto propagandowy. Nasi żołnierze są zawodowcami, bowiem pobierają świadczenia pieniężne, ale to nie ma nic wspólnego z profesjonalną armią.

Zapewne autorzy poszczególnych tekstów tego propagandowego pożegnalnego folderu, będą się teraz i w przyszłości wstydzić swojego postępku, ale pisząc to byli w takim strachu, że zapominali o przyzwoitości. Trudno bowiem, zrozumieć zachwyty pułkownika Piwowara nad stanem dyscypliny wojskowej tylko dlatego, że nie ma już w wojsku żołnierzy ukradkiem przeskakujących koszarowe ogrodzenia, gdy problemem jest długotrwała samowolna nieobecność w służbie. Jak niektórzy mówią, występuje ona najczęściej, gdy trzeba pojechać na poligon. Okazało się bowiem, że samodyscyplina tzw „ profesjonalistów” jest tylko pustym sloganem, jakby butami szytymi na niewłaściwy rozmiar.

Oczywiście najlepiej ministrowi Klichowi udała się likwidacja jednostek wojskowych i ograniczenie do całkowitego absurdu szkolenia w siłach zbrojnych . Po tej operacji w Wojsku Polskim mamy taką sytuację, że nie posiadamy żadnej jednostki typu brygada –pułk, która byłaby w stanie wykonać zadanie zgodnie ze swoim przeznaczeniem. A jednocześnie nasze siły zbrojne, jako całość będą wymagały długich lat na przywrócenie odpowiedniego poziomu zdolności bojowej. Nie wykazywano w tym względzie żadnego zainteresowania, bowiem poza kilkoma pokazowymi ćwiczeniami, nie prowadzono w ostatnich latach odpowiednich ćwiczeń i sprawdzianów zdolności operacyjno-taktycznej. Utrzymywanie dużych sztabów, a w nich komórek szkoleniowych, przez samo istnienie nie zapewniło realizacji niezbędnego procesu szkolenia. Zatem staje zasadnicze pytanie, czy zbiorowisko ludzkie, niewyszkolone i zgrane można nazywać armią i czy płacenie żołnierzom pieniędzy tylko dlatego, że przychodzą na kilka godzin do koszar jest działaniem rozsądnym i koniecznym?

Można oczywiście zapytać, po co nam te wszystkie duże sztaby i komórki, których jedyna działalnością jest coraz to nowych dokumentów organizacyjnych i nowelizacja wraz z przyjściem nowego ministra dokumentów normujących tok życia i służby i jednocześnie nieprzestrzeganie ich? Można to wszystko zgodnie ze zwyczajami premiera Tuska zlikwidować poprzez konferencję z ogrodu premierowskiego, bowiem często można odnieść wrażenie, że jedynym poważnym celem tych wszystkich harców wokół sił zbrojnych, a zwanych reorganizacją, jest kompletne rozłożenie armii.

Wydaje się jednak, że zdroworozsądkowo będzie, za ministrem Klichem, na zieloną trawkę wysłać pana premiera Tuska i cały jego rząd.

Jak określił jeden z posłów nasze siły zbrojne posiadają:  Stan wewnętrznej zapaści i systemu gnilnego” . Jeżeli nawet rząd się z tym nie zgadza, to jednocześnie nie ma odwagi, by poddać obiektywnemu audytowi nasze wojsko. W tej sytuacji niezbędne jest też powołanie sejmowej komisji śledczej w celu określenia przyczyn i odpowiedzialnych za ten stan rzeczy. Nie możemy czekać, aż historia zweryfikuje te oceny.

Co dalej? Oczywiście takie wojsko nie jest nam potrzebne, ale nie należy wzorować się na naszym premierze, który rozwiązał 36 splt, tylko dlatego, że wcześniej nie zapewnił mu sprawnego funkcjonowania. To nie koszary i zdezelowany sprzęt ponoszą winę za karygodny stan wyszkolenia i realizacji zadań. Pan premier może przed oddanymi sobie dziennikarzami powtarzać te bzdety, a dziennikarze mogą dalej powtarzać te kłamliwe slogany. Do kierowania i dowodzenia potrzebne są odpowiednie predyspozycje i umiejętności. Tych jednak brakło byłemu ministrowi i również panu premierowi.

Taniej, rozsądniej i mądrzej będzie usunąć dyletantów ze stanowisk, niż zastanawiać się na potrzebą posiadania sił zbrojnych, mimo, że od pewnego czasu usiłuje się nas o tym przekonać.

             

KOMENTARZE

  • Naprawić trzeba całe siły zbrojne.
    Dyskusja przynosi nowe fakty. Trzeba je czytać, aby w pełni zrozumieć tragiczną sytuację w jakiej znalazły się siły zbrojne.



    Poniżej odsyłam do wypowiedzi generała Makarewicza, dla którego sytuacja była znana, lecz przewłożeni nie chcieli słuchać złych informacji.



    Ma to swoje potwierdzenie, bowiem na polecenie szefa MON generałowie bez szemrania obniżyli wymagania szkoleniowe, o czym dzisiaj też nie chce nikt pamiętać.

    Oto wypowiedź generała P. Makarewicza:



    Pomimo, że rozumiem powyższe decyzje, uważam jednak, że to za mało. Należy naprawiać całe Siły Zbrojne, a nie tylko lotnictwo gdyż nie działają systemy całego wojska takie jak działalność kadrowa, nadzór i kontrola czy stawianie i rozliczanie z zadań oraz wiele innych. Dlatego te decyzje traktuję jako rozpaczliwe próby przekucia klęski, jaką był dla rządzącej partii raport komisji Millera, w sukces i to w obliczu bliskich wyborów. Wygląda to raczej na razie na wymierzanie ciosów na oślep, zamiast na głęboką i przemyślaną sanację armii, gdyż tej nie da się przeprowadzić w kilka miesięcy, a już na pewno nie przed wyborami. Za długo rządzący udawali, że nic w wojsku się nie dzieje.



    Czytaj całość:http://www.promilito.pl/pro-milito-blog-promilito.htm
  • Komu potrzebne jest takie wojsko?
    Naszym wrogom i rzekomym przyjaciołom (czyli maskującym się wrogom), a kręcenie lodów przy tym... to w istocie drobiazg. Takie zjawiska występowały i przed wiekami, polska tradycja złodziejska, aferalna, ustawiczne marnotrawstwo, dziadostwo.

    Skoro Klich i jemu podobni niszczą armię, zmniejszają zdolność obronną Polski, to kimże do cholery są? Pacyfistami? Oj nie, to cięższa zbrodnia, ale trudno będzie to udowodnić, w końcu wszystko można nazwać reformowaniem w dobrej wierze, sukcesem.

    Sukcesem dla tej bandy jest nawet likwidacja armii. Pan jest znawcą tematyki, zatem ile wojska i sprzętu mają otaczające nas kraje łącznie? Rosję trzeba liczyć jako WNP. Skandynawów też należy liczyć, w końcu na Libię spadały norweskie bomby, te kraje biorą udział w misjach. Szwedzi w ramach UE też może zrobią sobie z Finami wycieczkę żeby np bronić gdzie praw gejów itp

    Zatem jak równoważymy uzbrojone po zęby armie wokół? Co możemy wystawić w razie gdyby nas Rosja zaatakowała jak Gruzję, co zatrzyma ich dywizje przed Warszawą? Kac miratworców, brak paliwa, rowery, zegarki, kobiety?

    Uważam że doraźnie musimy postawić na rozwój obywatelskich sił proobronnych, paramilitarnych. Na to nas stać, doraźnie można natychmiastowo wzmocnić istniejące organizacje, a na bazie ruchu PwP warto pomyśleć o nowym, naszym "LOK"-u. Na to nas stać, to nie będzie kosztowało budżetu państwa, ani samorządów zbyt wiele, a korzyści ogromne. To będzie także siła ratownictwa obywatelskiego, potężne struktury Obrony Cywilnej, ważna sprawa. Obywatele sami sfinansują sobie sprzęt, poza tym wiele można otrzymać za darmo od służb mundurowych nie tylko polskich.

    Zbrojeniówka mogłaby dostać potężne zamówienia na lekką broń, ale nie tylko strzelecką. Nie chcę kolejnego bezbronnego AK, które nie miało podczas Powstania Warszawskiego praktycznie żadnej broni przeciwlotniczej, artylerii, pojazdów poza wyjątkami bez znaczenia dla całości. Nasza obywatelska, Narodowa Obrona Terytorialna powinna mieć solidne, choć niekoniecznie najnowsze uzbrojenie także cięższe. Zatem bliżej Gwardii Narodowej z USA. Nie odrzucam nawet lotnictwa, ale na pewno nie F16 - wszystko co lata można uzbroić, może przemieszczać ludzi, ładunki.

    Garnizonem obywatelskim (podstawowym) powinna być parafia jako struktura zazwyczaj zgodniejsza od gminy będącej nieraz na siłę zbiorem osiedli-sołectw niezbyt sobie przyjaznych. Mamy tedy 10 tys parafii i w każdej należy wystawić przynajmniej pluton na początek NOT z możliwością rozwinięcia w kompanię, batalion, oraz łączenia się w struktury gminne, powiatowe. Połowa sił powinna specjalizować się w obronie lokalnej, działaniach lokalnych, a druga połowa także w misjach poza swoją parafią, gminą, powiatem jako rezerwa dla wojsk operacyjnych, oraz NOT tam gdzie będzie atakowane, zniszczone. Zapewne nie będzie zaatakowany cały kraj jednocześnie w 2500 gminach... to jest fizycznie oczywiście niemożliwe, ale należy mieć wszędzie obronę, solidną artylerię dalekonośną kryjącą całe powiaty wokół, takąż OPL średniego zasięgu, bo samego GROM-y to na przepiórki dobre.

    Jeżeli każda parafia będzie się bronić tak dzielnie jak Powstańcy Warszawy, jak Obrońcy Wizny itd, to któż nas pokona, któż odważy się nas zaatakować i ciągnąć kompanię do końca. Chodzi o to żeby dla agresora Polska nie była spacerkiem jak Gruzja, jak Irak, czy lekką okupacją jak Afganistan, gdzie z wojowników dawnych (walczących z Rosją) zrobili się jacyś pacyfiści obecnie podkładający głównie miny na drogach. My w razie czego musimy ostrzej postępować z okupantem.

    Nie liczę na naszą rządową armię, nie mam złudzeń po analizie historii łącznie z 1939 rokiem - trzeba postawić zatem na masowe SIŁY OBYWATELSKIE! One także polepszą jakość demokracji. Nie może władza ordynarnie sfałszować wyborów, czy doprowadzić państwa do upadku gospodarczego, zadłużenia, bo ich obywatele powystrzelają w końcu i żadna policja, armia rządowa, zagraniczne wojsko im nie pomoże! To jest właściwa presja dla elit władzy :) i JEDYNA. Pod batem będą lepiej rządzić, motywacją będzie ocalenie głowy. W zasadzie to koncepcja neosanacji, ale ja jestem bardziej endekiem nieszablonowym jednak.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY