Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
22 posty 234 komentarze

Żołnierz tropi bezprawie.

Michał Podobin - Historia, militaria i poszukiwania prawdy.

Profesjonalizacja na pokaz

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Można powiedzieć, że cywilni dyletanci i strachliwi wojskowi przeprowadzili na naszych oczach harakiri na naszej armii.

Nawet Polska Zbrojna zauważyła, że „profesjonalizacja „ wojska zaczyna się sypać. Domyślam się, że chodzi o to, że zasada- „ uczył Marcin Marcina, a sam………” zaczyna przynosić efekty. Trudno bowiem, zatkać taką dziurę, czy też przykryć gazetą fakt, że obecnie w siłach zbrojnych 80 % oficerów w stopniach mjr-ppłk, to absolwenci rocznych kursów oficerskich.

To mogą być dobrzy ekolodzy, historycy, sportowcy, czy pedagodzy, ale trudno oczekiwać, by posiadali niezbędną specjalistyczną, wojskowa wiedzę, niezbędną do dowodzenia i szkolenia podległych pododdziałów. Jeżeli otwarcie przyznaje się, że kandydaci na studia w AON nie posiadają odpowiedniej wiedzy, to jest problem.

 Niestety ten problem był znany od samego początku. Wskazywano/  na  forach dyskusyjnych / zagrożenia wynikające ze złego systemu pozyskiwania oficerów, jednak dyletanci ministerstwa obrony, forsowali swoje koncepcje przy milczącej aprobacie generałów na najwyższych stanowiskach. Nikt wówczas nie chciał zauważyć, że z piasku bicza nie ukręcisz. Wypromowano całe zastępy nieświadomych swojej małej przydatności do wojska magistrów. 

Teraz powstaje problem, bowiem, nie ma komu doskonalić i poprawiać błędy młodszych oficerów. Wreszcie mianowani do stopni generalskich oficerowie po jednorocznych kursach, zaczynają sobie zdawać sprawę ze swojej niewiedzy i szukają sposobu na uzupełnienie tych braków. Trudno jednak będzie oficerowi starszemu cofnąć się do tyłu i uzupełnić brak wiedzy i umiejętności żołnierza.

 Można powiedzieć, że cywilni dyletanci i strachliwi wojskowi przeprowadzili na naszych oczach harakiri na naszej armii.Należy zbadać,czy straty w Iraku i w Afganistanie n ie wynikały ze słabego przygotowania oficerów. Jak jednak do tego dotrzeć? Znam jeden przykład absolwenta AWF, którego w przyspieszonym kursie zrobiono dowódcą plutonu czołgów, a życie starcił jako dowódca plutonu piechoty. Nie ma dowodów na to, że los tak chciał. 
 Niestety, cały system doskonalenia kadry zawodowej zawiera wiele błędów i niezrozumiałych koncepcji, a ponadto nie ma autora takich rozwiązań. 

Wystarczy spojrzeć na program szkolenia przyszłych dowódców i oficerów sztabów w AON, by zrozumieć negatywne opinie o absolwentach tej uczelni. Jeżeli mamy oficerów po krótkich kursach oficerskich, a ich pogłębiona wiedza jest otrzymywana po takim programie, to jest zrozumiałe, że przyszli dowódcy wysokiego szczebla najlepiej będą mogli czuć się na spotkaniach towarzyskich, natomiast bedą stronić od szkolenia i ćwiczeń wojskowych. 

KOMENTARZE

  • @ Autor
    To co Panowie proponują? Śmiało!
    Bo to, że Polska jest pozbawiana systematycznie zdolności obronnych - to wiemy. Łącząc politykę obronną z polityką zagraniczną PO /klaskanie w łapki i nadstawianie d... - naszej!/ można spokojnie dojść do wniosku, że żadne wojsko nam w zasadzie nie jest potrzebne, o skutecznym wyszkoleniu i dobrym sprzęcie nie wspominając. Tak sobie tu ponuro żartuję, bazując na przesłankach. Które Pan przytoczył.
    Więc powtarzam - przesłanki znamy. Od specjalistów oczekujemy SKUTECZNYCH SPOSOBÓW zapobieżenia anihilacji Polski.
    Specjalnie interesuje mnie stosunek Panów do Mirosławca i Smoleńska. Tam wyrżnięto Wam dowódców.
  • Dlaczego przyzwalamy?
    Jeżeli dzisiaj słyszę wokół krytyczne głosy dotyczące ministra B. Klicha, to nie zaprzeczę tym ocenom. Bowiem pan minister znany jest z tego, że dużo mówi, a mało robi. Dziwię się tylko, dlaczego instytucje państwowe i osoby odpowiedzialne za stan obronności państwa polegają na tych słowach i nawet nie zadają sobie trudu, by chociażby wybiórczo sprawdzić istniejące zagrożenia i uzyskać prawdziwe informacje. Ponadto nie zapominajmy, że i jego poprzednicy nie wnieśli nic ponad to, co czyni obecny szef resortu.

    Można oczywiście nie widzieć słabości w Siłach Powietrznych na podstawie smoleńskiej tragedii, ale to może być tylko wierzchołek góry lodowej, co wcale nie oznacza, że w pozostałych częściach składowych naszych sił zbrojnych jest lepiej. Jeżeli w innych obszarach funkcjonowania państwa można sporadycznie zauważyć krytyczne głosy przedstawicieli mediów, to w sprawach obronności, mimo pojawiających się niepokojących informacji, panuje błoga niefrasobliwość i wiara w propagandowe zapewnienia, zwłaszcza w okolicach świat wojskowych.

    Również wyjazdy do wojsk w kraju za granicą stanowią jeden wielki „ czerwony dywan”, na którym wojskowi przed przyjazdem cywilnych zwierzchników wyrównują wszelkie nierówności i braki.

    Natomiast „Polska Zbrojna” od poprzedniczki „Żołnierza Wolności’ różni się tylko kolorystyką i jakością papieru. Nawet niektórych dziennikarzy zachowano z poprzedniego okresu.
  • @KOSSOBOR
    Do sejmu, do rządu, do prezydenta docierają informacje o tragicznej sytuacji w siłach zbrojnych. Jeżeli w ciągu roku z armii zwalnia się 5-6 tysięcy młodych z uwagi na brak akceptacji sytuacji w wojsku, to jest wystarczający powód do przeprowadzenia obiektywnego audytu. Czy ocena, że nie posiadamy brygady zdolnej do wykonania zadania zgodnie z przeznaczeniem, nie jest alarmująca.
    Oto wypowiedź na blogu specjalisty gen P. Makarewicza:

    Po tak zwanej profesjonalizacji, przeprowadzonej przez ministra Klicha i wiceministra Piątasa z pomocą potulnych generałów, oddziały Wojska Polskiego nie tylko ograniczają możliwości niesienia pomocy własnym obywatelom, ale wręcz stają się dla nich zagrożeniem – a to wiozą pociągiem czołg z lufą skierowaną w bok i koszą słupy trakcyjne, a to spada wojskowy samolot z najważniejszymi osobami w państwie. Gdy natomiast trąba powietrzna w ostatnich dniach niszczy kilkaset domów, do pomocy mieszkańcom ruszają nawet … więźniowie, a o żołnierzach – profesjonalistach ani widu, ani słychu.

    Patrząc na to wszystko trudno mi uwierzyć w rewelacje zamieszczone w „Rzeczpospolitej”, że najważniejszym powodem opóźnienia publikacji raportu Millera jest trudność ze znalezieniem następcy ministra Klicha, który by pokierował resortem do wyborów. W tym stanie rzeczy Ministerstwem Obrony Narodowej może kierować każdy, nawet przysłowiowy „kot w butach”. Nic to zmieni, bo linia postępowania rządzącej koalicji wobec wojska zostanie przecież utrzymana. Niedobrze by się jednak stało, gdyby ministra Klicha zdymisjonowano jedynie z powodu wniosków w raporcie ministra Millera. Ministra Bogdana Klicha trzeba zdymisjonować za utratę zdolności bojowej przez jednostki Wojska Polskiego, za zdeprecjonowanie etosu służby wojskowej i zamianę jej na stosunki pracownicze, w których naczelną rolę odgrywa pieniądz. Zdymisjonować trzeba za upadek szkolenia i brak przeciwdziałania powstawaniu przesłanek do poważnych zdarzeń, wypadków i katastrof. Taka dymisja powinna nastąpić już kilka lat temu, a najpóźniej pięć minut po rozbiciu się samolotu w Smoleńsku.

    A gdzie można o tym powiedzieć lub napisać? Ile krytycznych spraw opisują byli wojskowi na portalu Pro Milito. Ale kto to chce słuchac i czytać?
  • @Michał Podobin
    Myślę, że część blogerów chętnie o tym poczytałaby tutaj. I, sądzę, nie należy specjalnie zwracać uwagi na antywojskową histerię, w sensie WSI. To absolutnie zrozumiałe, że jesteśmy na to wyczuleni, nie chcemy dać się zmanipulować, WSI nie lubimy i uważamy tę służbę za wyjątkowo wredną agenturę. Żeby było jasne. Ale - sprawy obronności Polski są jednymi ze spraw najważniejszych, gdyż - poza obronnością - implikują wiele innych.
    Chociażby rozwój przemysłu i badań naukowych. Proszę więc pisać o tym.
    Ale, jak w pierwszym komencie napisałam - nie idzie jedynie o konstatacje - chodzi o SKUTECZNE SPOSOBY! Tego oczekujemy od ludzi związanych z wojskiem.
  • @KOSSOBOR
    Nigdy nie wątpiłem, że większośc polskiego społeczenstwa poważnie traktuje sprawę swojej niepodległości i ściśle z tym związane sprawy obronności kraju. Obronność, to bowiem nie tylko siły zbrojne, ale szeroki i konieczny udział narodu w przygotowaniu swojego kraju do obrony niezaleznego bytu.
    Niestety, określone ośrodki polityczne w kraju spowodowały atmosferę całkowitego poptępienia, konieczności myślenia o przyszłym własnym bezpieczeństwie, co zaowocowało beztroskim wyścigiem za urządzaniem własnej zagrody, bez zastanawiania się, kto może za dwa -trzy pokolenia zarządzać tymi zagrodami.
    Mimo upływu ponad 20 lat siły zbrojne i problemy obronności kraju znalazły się na marginesie problemów w naszym kraju. Parady równości, prawa mniejszości seksualnych oraz wzajemne wyżynanie watah bardziej interesują nasze polityczne elity, niż nieudolne kierowanie resortem obrony przez byłego pacyfistę.
    Jeżeli dzisiaj słyszę, że wojsko ma przygotować własną wersję oceny katastrofy smoleńskiej, to nawet nie wyrażam zdziwienia. Bowiem praktyką obecnego układu politycznego jest dokonywanie ocen własnej działalności. Nikomu nie przeszkadzało, że członek SLD stanął na czele komisji śledczej badającej sprawę byłej posłanki Blidy. A jakiego raportu końcowego mogliśmy się spodziewać? Platforma rękami posła Kalisza usiłuje nadrobić własny bałagan w czasie ostatnich czterech lat. Okaże się, że w związku z popełnieniem samobójstywa przez osobę publiczną,a podejrzewaną o przestepstwa, trzeba wykończyć przeciwnika politycznego.

    Gdzie tu jest miejsce i czas na poważne potraktowanie naszej przyszłości?
    Takiego posła Kalisza i jemu podobnych dzisiaj interesuje miejsce na liście wyborczej i zapewnienie sobie kolejnych lat brylowania w telewizji. Kto dzisiaj dokonał rzetelnej oceny stanu naszych sił zbrojnych? Dlaczego Komisja Sejmowa MON nie powoła rzetelnych ekspertów, którzy dokonają audytu w wybranych jednostkach wojskowych i ustali stan faktyczny oraz wskaże winnych tych zaniedbań.
    Wystarczy przeanalizować działalnośc kadrową i zmiany na najwyższych stanowiskach w wojsku, aby mieć obraz postępującego paraliżu naszych sił zbrojnych.
    Nie wystarczy dokonać /nie zawsze optymalnego / pojedynczego zakupu jakiegoś egzemplarza uzbrojenia, rozreklamować go w mediach, a nastepnie zamknąc w garażu ze względu na wykreślenie odpowiednich szkoleń.
    Tematów jest mnóstwo, ale do uzdrowienia sytuacji potrzeba czasu i mądrych ludzi. Reklamowymi chwytami można zadowolić tylko polskie elity i to najlepiej wychodzi w naszej armii. Politycy i wojskowi okłamują siebie i nas .
  • @KOSSOBOR
    Tak się składa, że na temat zaniedbań w obszarze obronności napisano już wiele. to nie z winy piszących stworzono swego rodzaju blokadę wolności słowa. W mediach publicznych wypowiadają się wybrańcy, a kierownictwo najbardziej popularnych publikatorów jest otwarte tylko dla swoich.
    Oto przykład; Na forum Pro Milito jeszcze w 2010 roku była dyskusja nad stanem naszych sił zbrojnych, napisano - ROZBIEŻNOŚCI MIĘDZY PROPAGANDĄ, A RZECZYWISTOŚCIĄ SĄ SZCZEGÓLNIE JASKRAWE W OBSZARZE OBRONNOŚCI KRAJU. Wśród użytkowników naszego forum nie budzi większej sensacji fakt, że pan minister B. Klich w swoich wypowiedziach i wywiadach często myli się z prawdą, a ponadto życzenia i oczekiwania przedstawia, jako fakt dokonany.

    Jedynie wielość gazet sprawia, że nie wszystko i zawsze możemy przeczytać. Nie możemy jednak pominąć milczeniem fantazji i zakłamań, które zbyt często wplatane są obok oczywistych prawd. Serio sprawom obronności kraju przygląda się komandor A. Bilski, który we rzeczowy sposób odkrywa to, co chciałoby się przemycić do naszej świadomości i zamieszać w naszych głowach. Nie z nami te numery, jak mawiał pewien jegomość.

    Pozwalam sobie z „Rzeczpospolitej” wkleić artykuł pana komandora w nadziei, że otworzy on oczy niektórym ciągle zapatrzonym w „geniusz” szefa MON.



    Znikająca polska armia

    Artur Bilski 28-09-2010, ostatnia aktualizacja 28-09-2010 18:38


    Ta część polskiego wojska, która stacjonuje w kraju, nikogo nie obchodzi, bo politycy nie są tak naiwni, by wierzyć, że nasza armia jest w stanie obronić Polskę – pisze ekspert wojskowy

    Całość wypowiedzi: http://www.promilito.fora.pl/pro-milito-obronnosc-polityka-wojsko-w-kraju-i-na-swiecie,17/listy-do-stowarzyszenia-pro-milito,644-15.html

    Proponowane są konkretne rozwiązania:

    Panie ministrze Klich.

    Niech pan poprosi specjalistów, to zrobią panu porządek i znajdą bardzo dużo zbędnych etatów.
    Po pierwsze.
    Można natychmiast zlikwidować Dowództwo Sił Specjalnych. To jest dowództwo zbudowane dla nieistniejących wojsk. Sprawy pododdziałów specjalnych może załatwiać wydział w sztabie nadrzędnym.
    Po drugie
    Nikomu niepotrzebny jest sztab 2 Korpusu w Krakowie-zwany bankietowym. To jest sztab, który nie posiada żadnych wojsk i nie jest zdolny do dowodzenia.
    Po trzecie
    Zbędne jest tzw. Dowództwo Operacyjne, którego zadania powinien realizować dowódca wojsk lądowych. Jest rzeczą nienormalną, gdy jeden dowódca przygotowuje wojska do Afganistanu, a inny dowodzi nimi i ponosi odpowiedzialność za jakość ich działania.
    Po czwarte
    Zlikwidować ten dziwoląg w Bydgoszczy zwany Inspektoratem Wsparcia,
    a jego zadania powinny przejąć Departamenty rozmieszczone gęsto w Warszawie.
    Po piąte

    Zdecydowanie zmniejszyć o 80 % gabinet ministra ON. Ten moloch rozbudowany jest do 500 tysięcznej armii.

    Zakończyć podział MON na część cywilną i wojskową. Stanowisk w MON nie traktować jako synekury.

    Zlikwidować nadmiernie rozbudowaną i żyjącą na koszt obywateli Wojskową Agencję Mieszkaniową.

    Zmniejszyć o połowę ilość etatów generalskich. Generałem nie powinien zostawać oficer, który nie ma za sobą dowodzenia dywizją.


    A przecież za dwa tygodnie ma być 16 kolejnych awansów generalskich. Przecież w stosunku do stanu ilościowego wojska, jest to po prostu śmieszne.
    Zatem, nie brakowało i nie brakuje rzeczowych i merytorycznych wystąpień, jednak jak większość trzeźwych ocen pomijane są milczeniem i obojętnością. Trudno pisać, gdy duet polityczno-medialny postanowił oszukiwać własny naród.
  • @KOSSOBOR
    Cóż, z pozycji w jaką wpędzono większość kadry zawodowej WP zwolnionej ze służby czynnej, można dzisiaj tylko postulować do najwyższych czynników wadzy państwowej , wykazując skalę popełnianych błędów i prognozować skutki jakie powstaną za lat parę. I to się robi.
    W 2008 r. aby sformalizować prawnie dzialalność powstało niezależne stowarzyszenie oficerów "Pro Milito". To tutaj na organizowanych spotkaniach w gronie ekspertów omawiano konkretne "dokonania" min. ON. Dostrzegając błędy zgłaszano wnioski i postulaty do MON. BBN, parlamentatnych komisji ON, premiera i prezydenta RP , niestety pozostawały one bez odpowiedzi.
    Mam podstawy twierdzić, że byłem dobrym dowódcą, w wielu sprawach ekspertem. Odszedłem z wojska na własną prośbę w wieku 48 lat. Do dzisiaj nikt ze mna nie rozmawiał w takich sprawach jak chociażby przydział mobilizacyjny na czas wojny.
    To daje obraz jaką wizję przygotowania państwa do obrony naszej suwerenności mają politycy sprawujący władzę w państwie. Z politykami dzisiejszej sceny politycznej, w sprawach obronności Ojczyzny, nie ma rozmowy bo to oni nie chcą rozmawiać. Otoczyli się grupą spolegliwych wykonawców (mundurowych klakierów) i są szczęśliwi, że jeszcze się ten wózek toczy, ale niestety już widac ścianę.
    Dzisiaj jeszcze nie ma problemu natury merytorycznej- wiemy jakie powinniśmy mieć siły do zapewnienia naszego bezpieczeństwa- problem tkwi w woli politycznej i personaliach. Ale biologia ma swoje prawa i czas nie stoi w miejscu... Pamiętajmy także, że rozmowy o naszym wojsku nie można prowadzić na forum publicznym, nikt tego nie robi. Pan Michał ma całkowitą rację i dobrze, że tu pisze. Szansę zmiany widzę w ruchu PwP i dlatego przyłączyłem się do pana R. Szeremietiewa
  • @Marek Toczek
    Rezerwiści próbują coś pisać, ale krąg czytelników jest przez decydentów ograniczany. W gazetach wojskowych, które wyglądają jak foldery reklamowe / niesamowicie śmierdzi farba drukarska / nie przewidziano miejsca dla osób z zewnątrz.

    Tematy są dokładnie wyreżyserowane i odpowiednio podkolorowane. Wywiady i opisy przypominają dawne czasy i problemowy artykuły nie mieszczą się w tym otoczeniu. Żołnierze służby czynnej, jeżeli nie muszą, to prywatnie stronią od wyrażania własnego zdania, bowiem znają efekty cywilnej odwagi swoich kolegów, którzy chcieli kiedyś spowodować eliminację niedociągnięć. Ich koledzy są dziś rezerwistami bez emerytury. Obecnie bowiem, w pojęcie cywilnej kontroli nad siłami zbrojnym wprowadzono tyle dowolności, że wszystko można pociągnąć pod naruszanie ustawy i uprawianie polityki.

    Rezerwiści też mają swoją gazetę, ale nie chcą jej kupować i czytać. Wbrew temu, co twierdzi redakcja, nie ma, co w niej czytać. Nie wszystkim bowiem, odpowiada comiesięczne zapoznawanie się z powtarzanymi sprawozdaniami z pieczenia kiełbasek, czy też okolicznościowych uroczystości. Szukając możliwości wypowiadania się biorą udział w dyskusjach na różnych portalach i blogach autorskich, gdzie wskazują nagromadzone nieprawidłowości i zaniedbania w siłach zbrojnych.

    Mając świadomość ograniczonego dostępu do mediów, ale w poczuciu odpowiedzialności za stan obronności wskazują na zagrożenia i usiłują piętnować odpowiedzialnych za podejmowane decyzje. Niestety w naszym państwie wytworzyła się taka arogancja władzy i jej poczucie bezkarności, że politycy ze stoickim spokojem przechodzą obok takich sygnałów. Aby było bardziej bezczelnie, to skargi pisane przez oburzonych obywateli do szefa resortu MON, na działalność podległych sobie urzędników są odpisywane przez tych urzędników, co wskazuje, że pan minister nie interesuje się tym wszystkim. Ktoś powie, że to jest bezprawie. Tak, ale to nie interesuje decydenta.

    Jednak uważam, że trzeba dalej o tym pisać, bowiem musi przyjść ten czas, gdy i za takie bezprawie trzeba będzie odpowiedzieć. Powinni mieć to na uwadze zarówno ministrowie, jak również panowie generałowie i pułkownicy bez aprobaty lub milczenia których nie byłoby możliwe dezorganizowanie sił zbrojnych.
  • @KOSSOBOR
    "To co Panowie proponują? Śmiało!"

    Zawodowe wojsko w 20-30% do 50% maks. Po co nam choćby kolejne setki tysięcy JAKŻE KOSZTOWNYCH EMERYTÓW W MON w jakże podeszłym wieku np 40 lat. Te miliardy złotych (naście miliardów rocznie i suma ta będzie rosła) na pensje, na emerytury, na socjal itd powinny iść na uzbrojenie, szkolenie, infrastrukturę, zbrojeniówkę, naukę, uczelnie itd Obywatel jest żołnierzem z definicji i nie trzeba płacić mu za obowiązek, zaszczyt.

    Narodowa Obrona Terytorialna także o niewojskowych zadaniach pokrewnych z ratownictwem wszelkim i rodzajem OHP do zadań typu awaryjne (całodobowe na zmiany) sypanie wałów itd usuwanie zniszczeń, mnóstwo zadań Obrony Cywilnej. NOT powinien mieć różne komponenty, czyli także obywatelski system podobny do OSP z garnizonami na terenie parafii-gmin-miast. To mogą być częściowo ludzie z OSP jeżeli mają aż tyle siły, czasu, zapału i kasy.

    Można zatem wydając kilka miliardów (sporo wydadzą sami obywatele i SPONSORZY OT) niesłychanie zwiększyć obronność Polski w ROK i co roku będzie coraz lepiej. Kolejne setki tysięcy ludzi zostanie przeszkolone. Podczas wojny przeszkolenie nieraz trwało pięć minut i polegało na pokazaniu jak się strzela z danej broni... mówimy np o okresie 1918-20, czy okupacji, Powstaniu Warszawskim itd

    To taki drobny przykład wycinkowej reformy i rozwoju wojska, polityki obrony narodowej, bezpieczeństwa narodowego. Nie może być tak np że na imprezę wchodzi jakiś terrorysta i rozwala 100 czy 1000 osób. Musi zginąć, albo zostać obezwładniony choćby gołymi rękami ludzi. Młodzież norweska zawiodła, nasi młodzi np kibole zaciukaliby gnoja i wbili na pal! W Polakach jeszcze jest trochę zadziorności. Pomysł na OT na pewno chwyci, ale trzeba do tego mądrze, przebojowo podejść z wykorzystaniem internetu bardzo mocno.
  • @Marek Kajdas
    Nie chcę się rozpisywać na temat dawnej formacji OTK bo szkoda już dzisiaj na to czasu. Patrząc na realia współczesnego europejskiego teatru działań, poziom zagrożeń militarnych i cywilizacyjnych posiadanie formacji OT w strukturze sił zbrojnych państwa jest koniecznością. Tą prawdę rozumieją elity polityczne niemal wszystkich państw w Europie. Nawet tak bogate państwo jak Szwajcaria nie może sobie pozwolić na pełną profesjonalizację swoich sił zbrojnych i chlubi się dobrze przygotowaną do zadań formacją ochotników w OT. Dzisiaj taka formacja jest równie ważna co wojska operacyjne. Model takiej formacji dla Polski (- zadania, struktura organizacyjna, stan uzbrojenia i wyposarzenia, programy rekrutacji, wieloletniego szkolenia, a także struktura zarządzania , w tym rozwijania do założonych pełnych stanów etatowych) jest rozpracowany przez specjalistów w szczegółach. Tyle że taki model sił zbrojnych nie podoba się dzisiejszym decydentom politycznym, którzy "profesjonalizują" z uporem godniejszym lepszej sprawy. Pozdrowienia.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

ULUBIENI AUTORZY