Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
22 posty 234 komentarze

Żołnierz tropi bezprawie.

Michał Podobin - Historia, militaria i poszukiwania prawdy.

"Profesjonalizm"ZeZeMa

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Przestańmy napinać muskuły i wygłupiać się przed Europą. Porównywanie potencjału Polski z potencjałem Rosji jest sprawą niepoważną i świadczy jedynie o lekceważeniu faktów i braku profesjonalizmu.

 „Profesjonalizm” ZeZeMa-

ZeZeM w swojej frywolnej, a jednocześnie nieprawdziwej wypowiedzi, zatytułowanej Dobijanie trupa puszcza wodze fantazji i oznajmia kres militarny naszego wschodniego sąsiada. Jeżeli kiedyś w swoim militarnym amatorstwie, znany polityk nawet stwierdził, że  „Rosja jest praktycznie bezbronna”, to każdy następny po przeczytaniu takiej wypowiedzi powinien zastanowić się i upewnić u fachowców, czy nie będzie kolejnym nosicielem nieprawdziwych wieści. Plotka łatwo rozchodzi się i często szkodzi.

Trudno nie zauważyć, że na przestrzeni wieków, jednym z głównych życzeń politykujących osób nad Wisłą było widzieć w Rosji „ kolosa na glinianych nogach”i móc widzieć nasz kraj bezpieczny, nie tyle z racji własnej siły, ale kompletnego rozkładu sił zbrojnych władców Moskwy. Znamy dobrze własną historię i ku naszemu nieszczęściu, siły zbrojne Rosji zawsze były zbyt silne, by być spokojnym o swojej przyszłości.

Nie może tej oceny zmienić eskapada na słoneczny Krym i obejrzenie z bliska wraków przestarzałej części Floty Czarnomorskiej. Zresztą flota bazująca w bazie sewastopolskiej obecnie, nie tylko nie może być reprezentatywna nawet na Morzu Czarnym, nie mówiąc o Marynarce Wojennej Rosji. Jak to często bywa obserwator z Polski zobaczył to, co miejscowi chcieli mu pokazać, a wnioski jakie wyciągnął, są również zgodne z propagandą rządu Putina. Obecni władcy Kremla od dawna ukrywając właściwe kierunki modernizacji swoich sił zbrojnych, usiłują naiwnym obserwatorom wcisnąć przysłowiowy kit, pokazując własne słabości. Nasza wiara w takie wrażenie, stanowi osiągniecie zamierzonego celu propagandowego. Rosjanie zawsze byli dobrzy w maskowaniu własnych przedsięwzięć.

Poszukiwanie i zakupy najnowszej technologii, to również zabieg dezinformacyjny, bowiem w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, nigdy tak nie było, by potrzebny Rosjanom, jakikolwiek sprzęt wojskowy lub rodzaj uzbrojenia był uzależniony od zagranicznego zakupu. Tym bardziej, gdy sprawa dotyczy okrętu desantowego. Jeszcze nie tak dawno na Morzu Bałtyckim była zgrupowana flota desantowa zdolna w ciągu 8-12 godzin od podania sygnału zdobyć Bornholm i wziąć udział w desancie na wyspy duńskie. Przecież zmiany w priorytetach nie spowodowały, by Rosjanie zapomnieli konstruować okręty różnych typów. Jeżeli natomiast zachodni partnerzy proponują zapłatę za otrzymywane surowce poprzez dostawę nowoczesnych technologii wojskowych, to nikt rozumny nie odrzuca takiej propozycji. Jagiełło pod Grunwaldem, też miał dostatek swoich mieczy, ale podarek Krzyżaków też przyjął. To tylko nasza armia robi niezrozumiałe transakcje. Przyjęcie niemieckich czołgów Leopard było nierozważnym posunięciem i przyczyniło się do degradacji naszego przemysłu obronnego. Francuzi musieli zaproponować swój najnowszy sprzęt, bowiem strona rosyjska nie zgodziła by się na uzbrojenie przeznaczone do złomowania.

Jeżeli dzisiaj ktoś twierdzi, „Nie ma najmniejszej wątpliwości, że armia rosyjska jest niezdolną do wykonania żadnego poważnego zadania, na wypadek większego konfliktu. „Sypie się dosłownie wszystko w połączeniu z archaicznymi konstrukcjami innego uzbrojenia, jawi nam się obraz całkowitego rozkładu nieodległej jeszcze potęgi”,to wykazuje zupełny brak wiedzy specjalistycznej lub jest wyrazicielem polskiego chciejstwa.

Działania w Gruzji jednoznacznie pokazały, że tam gdzie naruszane są interesy Rosji, nikt z obecnego kierownictwa na Kremlu nie zawaha się na użycie siły. Dobrze o tym wiedzą zachodni politycy i wygodniej im utrzymywać dobre stosunki z naszym wschodnim sąsiadem niż dawać mu do zrozumienia, że jest on militarnie w rozkładzie. W Gruzji niezależnie od błędów popełnionych przez walczące strony, zadanie postawione przed rosyjskimi siłami zbrojnymi wykonano przy minimalnych stratach własnych. A przecież to zawsze się liczy. Nie należy również rzucać oskarżeń o wyjątkowym okrucieństwie Rosjan, bowiem jak pamiętamy w tamtej wojnie, obydwie strony pokazywały przykłady wojny z ludnością cywilną. Wszystko zależy od tego, kto i  co chce widzieć. Nawet porównania obecności Rosjan w Afganistanie i kontyngentu NATO nie jest tak jednoznacznie niekorzystna dla Rosji. Gdyby, bowiem dzisiaj Rosja całkowicie i z pełnym zaangażowaniem wsparła Talibów, to nasza obecność w tym rejonie musiałaby się już dawno zakończyć.

Zadziwiająco jednostronne i nieprawdziwe są takie stwierdzenia:” Osobnym problemem Putina są żołnierze, armia jest w totalnej rozsypce, wojsko zdemoralizowane do granic możliwości, bez żołdu, często głodne. Dochodzi do wielu wynaturzeń w szeregach, śmierci są na porządku dziennym. Kadra dowodząca uwsteczniła się, wobec braku możliwości kształcenia na nowoczesnym sprzęcie, którego…nie ma.

Łatwo dostrzega się źdźbło w oku czyimś, a nie zauważa belki we własnym. Ta totalna rozsypka, to dostosowana do sytuacji reorganizacja i nie mająca nic wspólnego z polską dezorganizacją, redukcja sił zbrojnych. Zapewne nie wszystko tam przebiega w optymalnych warunkach, bowiem znamy naszych sąsiadów i w innych obszarach funkcjonowania, ale nie oceniajmy ich armii według naszych oczekiwań. Zamiast tego, zamiast zachwycania się złomem w czarnomorskim porcie, popatrzmy na nasze uzbrojenie i sprzęt wojskowy, który mimo szczelnej osłony propagandowej ministra Klicha, nie stanowi żadnej wartości, jako całość. Pokazywane przy różnych okazjach pojedyncze egzemplarze, wobec braku wyszkolenia i zgrania ich użytkowników nie stanowi oczekiwanej wartości. Natomiast poziom wyszkolenia naszej kadry zawodowej jest najniższy od kilkudziesięciu lat, a zdolność sztabów i wojsk do zorganizowanych działań, jako całości nie przedstawia żadnej wartości i nie był obiektywnie sprawdzony nawet w warunkach poligonowych.

Nigdy nie byłem fanem zdolności armii rosyjskiej, ale przedstawianie nieprawdziwej oceny jest równie szkodliwe, jak przewartościowanie, którego byliśmy świadkami przed kilkudziesięciu laty. Mogę powiedzieć ze znam się na tym i nie mogę czytać amatorskich wystąpień wprowadzających w błąd czytających.  

Prawdą jest że „Współczesne pole bitwy zmieniło się” , ale zapomnijmy o propagandowym stwierdzeniu iż „. Jeden sprawnie przeprowadzony atak zniszczy główne siły federacyjne” . Bądźmy przekonani, że zarówno Putin, jak i jego otoczenie nie dopuścili i nie dopuszczą do powielenia czasów Jelcyna, a silna i dobrze wyposażona Armia, niezależnie od wielu istniejących w tym kraju zaniedbań, zawsze i dla wszystkich stanowi priorytet i zabezpieczenie funkcjonowania państwa, jako mocarstwa. Raczej należałoby pomyśleć o naszym polskim podwórku i zrobić wszystko, by zawrócić z drogi dezorganizacji i niszczenia polskich sił zbrojnych. Nie martwię się dylematami Putina, ale ubolewam nad zniszczeniem polskiej obronności i uważam, że takie oceny naszych sąsiadów, jakich dokonał ZeZeM, nie służą poprawie sprawności Wojska Polskiego.

Przestańmy napinać muskuły i wygłupiać się przed Europą. Porównywanie potencjału Polski z potencjałem Rosji jest sprawą niepoważną i świadczy jedynie o lekceważeniu faktów i braku profesjonalizmu, który zdaje się być na poziomie profesjonalizacji polskiego wojska. Katastrofa lotnicza, to zupełnie inny wymiar i jej przyczyn szukajmy w naszym traktowaniu własnych powinności i panującej nienawiści między rządem a opozycją.

Aby, być ekspertem w obszarze militarnym nie wystarczy być znajomym pani Jadzi z rybnego.

 

 

 

KOMENTARZE

  • „naszego wschodniego sąsiada”
    Waszego? A z kim Wy sąsiadujecie od wschodu?
  • @Autor
    Niestety, użytecznych idiotów nie brak.
    (wybrałem tą lepsza wersję ;)))
  • Zgadzam się z wymową tekstu, lekceważenie Rosji podważa sens inwestowania w naszą armię, obronę narodową, bezpieczeństwo
    Cóż nam z porównanie armii Rosji z siłami USA? Nic. Istotne jest zagrożenie jakie Rosja dla nas stanowi, dla regionu, Europy. Dlaczego Niemcy przymilają się do "słabej" Rosji? Skoro nie czują strachu, to mogliby sowietów z buta potraktować. Niepotrzebn Niemcom surowce z Rosji, z łatwością znajdą alternatywne i TAŃSZE. Mogą produkować gaz, paliwa z czego zechcą jeżeli zechcą, choćby z co2, wodoru, polskiego węgla. W końcu mieszkam koło Oświęcimia, tamże IG Farben produkował benzynę syntetyczną. Niemców stać na pełną samowystarczalność, ale mają inną wizję i to uderza w nas, bo MY jesteśmy jednym z ich celów. Rekin może mówić że od tej pory będzie jadł trawę, ale kto w to uwierzy na serio? Ile czasu rekin wytrzyma na takiej diecie, na udawaniu jarosza? Niedźwiedź też jest wszystkożerny. Rosji to pasuje, fajnie będzie mieć granice na Odrze, a właściwie pod Paryżem prawie, a właściwie z widokiem na Wielką Brytanię, bo Francuzi to prosowieckie ciołki zawsze były z wyjątkiem ekipy Napoleona. On miał jaja, ale rozumu jednak trochę za mało. Polskę należało odbudować, wykreować na mocarstwo, to byłby klucz do trwałego sukcesu ówczesnej Francji, do możliwości pokonania Rosji. Teraz to samo. Polska może stać się za mocnym murem od zachodu dla Rosji i wątpię żeby wtedy pomyśleli o ciężkiej wojnie, pójdą na Kaukaz, na Daleki Wschód. Scalą Białoruś, Ukrainę w federację z Rosją. Na pewno stworzą oś z Niemcami przeciw Polsce, to wraca jak bumerang.

    Na Bałtyk Rosja zbuduje nową flotę niby do "obrony" gazociągu. Przed kim? Ekologami których sami opłacają i w razie czego zastraszają, mordują? Zapewne postawią na mniejsze jednostki. To małe morze pozwala na takie okręty, będą się zaopatrywać u SWOICH sojuszników z UE, NATO. Może będą nas straszyć starymi, albo nawet nowymi krążownikami rakietowymi większymi od lotniskowców. Nasze rakiety przeciwokrętowe zapewne będą nieskuteczne na duże jednostki doskonale bronione. Duży okręt nie jest tak prosto zatopić nawet w razie trafienia.

    Niemcy nie mają się teoretycznie czego bać, od Rosji rozdziela ich Polska sprzymierzona przecież. Niemcy mają lepsze czołgi którym sowieckie pociski armatnie krzywdy nie zrobią żadnej. To już tradycja od czasów Tygrysów. Mają przecież nowoczesną armię, a zbrojeniówka może choćby od jutra pracować pełną parą. Parę tygodni i cały przemysł jak za Hitlera mógłby produkować uzbrojenie, materiały do wojny. I bez pieniędzy zewnętrznych, to już mają opanowane, emisja po prostu wyważona, blokada cen, gospodarka sterowana, totalna itd

    http://zezem2.nowyekran.pl/post/19694,dobijanie-trupa#comment_159793

    Lekceważenie Rosji, zagrożeń, przecenianie naszej armii, czy sojuszników jest specyficznym nurtem. To na pewno urażona duma części wojskowych zwłaszcza czynnych, obsada uczelni, MON-u itd Jednak jest też nurt agentury, pożytecznych idiotów i innych takich zarażonych takimi poglądami. Łatwo się liberałowie dają omamić w te brednie. Rosja od lat kreuje się jako państwo ze słabą armią, a jednocześnie wysyła inne sygnały o wielkich zbrojeniach, nadwyżce walut, zakupach, wielkim eksporcie broni itd

    Dysonans poznawczy. Zatem jaka jest Rosja? GROŹNA, to akurat pewne. Jakie inne państwo dałoby radę stawić czoło Niemcom po tak potwornych klęskach w pierwsze fazie? Pomoc aliantów miała znaczenie, ale jednak to tylko broń, wyposażenie. Co zatrzyma choćby samą lądową armię, ba piechotę w paczkach po 100 tys sołdatów w korpusie? To już nie jest piechota z 1920 roku. Będą mieli masę artylerii, granatników, broń przeciwlotniczą itd Poradzą sobie ze śmigłowcami jeżeli się zapędzą za blisko, z samolotami na niskim pułapie, z bronią pancerną nawet z całymi brygadami, dywizjami pancernymi prędzej czy później, bo czymże dysponujemy? Tymczasem to scenariusz kosmiczny, bo przecież Rosja ma nie tylko masy piechoty i to jednak zmotoryzowanej na tych ciężarówkach choćby. Tak dobrze nie będzie w razie czego. I gdzie tu ich słabość? Nasza słabość - to jest problem.

    Strategia wroga za pomocą agentury wpływu i ich pomocników - choćby bezwiednych. Uśpić i zaatakować podczas błogiego snu idiotów pacyfistów. Najlepiej podczas jakiegoś święta nad ranem kiedy armia będzie na urlopie, a polactwo spite, skacowane, śpiące, zmęczone. Kiedy wojsko będzie na urlopie? Przed nami parę wojskowych, patriotycznych, państwowych rocznic, wiele świąt do końca roku łącznie z Nowym Rokiem. Każdy taki dzień to potencjalny termin startu wojny z pełnego zaskoczenia. Agentura w wywiadzie ma wtedy dopilnować uśpienia jak przed 17 września 1939. Było zaskoczenie? Sowiety niczym duchy podeszły do granic? Pewnie wszyscy wiedzieli poza władzami, dowództwem.
  • Autor ma rację
    Lekceważenie przeciwnika jest naturalnym rezultatem przerostu ambicji nad możliwościami. Dotyczy to nie tylko piszących, ale również rządzących. A to musi przynosić opłakane skutki dla całych narodów. Ostateczne klęski wielu wodzów wskazują, że ocena przeciwnika była życzeniowa, można by powiedzieć dobitniej, ocena pod własny sukces. Historycznie rzecz ujmując, Stalin w 1941 roku zamierzając zaatakować Niemcy, nie wyciągnął wniosków z udanych hitlerowskich kampanii w latach 1939-41, w wyniku czego musiał przełykać przez dwa lata gorycz porażek. Podobnie Hitler nie uwzględnił w swoich rachubach wszystkich czynników porywając się na wojnę z Rosją.
    Efekt w każdym wypadku jest ten sam, niedocenienie przeciwnika i przewartościowanie własnych sił, zawsze prowadzi do ostatecznej klęski. Jedynie znawcy pamiętają o wcześniejszych zwycięstwach, ale ogół najczęściej kojarzy wodzów z ich klęskami. Cóż warte są wszystkie zwycięstwa Napoleona wobec tej ostatniej klęski pod Waterloo. Niemcy odnieśli w II WŚ wiele błyskotliwych zwycięstw, ale historiografia, a szczególnie narody pamiętają Stalingrad i Kursk.
    Kto będzie –pamietał wystąpienie Tuska w Brukseli, gdy za rok autostrady i stadiony nie będą gotowe. Nawet słuszne pytanie Ziobry zginie w tłoku, gdy cała Europa będzie się śmiała z naszych przechwałek.
    To, że mamy skłonności do marzeń o sukcesach nie jest złem samym w sobie, najgorsze w tym jest to, że marzeniom chcemy pozostawić wszystkie sprawy do załatwienia. Przecież było wiadomo/ nie wiedział to tylko ten, co nie chciał wiedzieć/ , że za takie marne pieniądze, to nawet Chińczycy nie są w stanie zbudować takiej autostrady. Jednak decydenci, zamiast trzeźwej oceny woleli myśleć o swoich wysokich premiach, za znalezienie najtańszego wykonania. Niestety teraz przyjdzie nam zapłacić za te nierozważne decyzje.
    Płaciliśmy w przeszłości zbyt często, by godzić się na kolejne niedocenianie swoich sąsiadów. Podzielam więc myśli autora i krytycznie odnoszę się do wszelkich zakłamań.
  • Autor
    Choćby tu przyszło POganów tysiące
    Chooćby na smokach wojska latające
    Nic mnie nie zmoże!! Miecz, ogień ni męże!!
    BO JA ZWYCIĘŻĘ !!!!!!

    Wiesz pan kto to napisał ???? Pzdr
  • @Lancelot
    Dlaczego tak obcesowo "Wiesz pan"?
  • Ogólna uwaga
    Komentatorzy, a nawet analitycy i znawcy problematyki w przypadku Rosji popełniają zwykle ten sam błąd: Kiedy Rosja jest silna przeceniają jej siłę, kiedy jest słaba, przeceniają skalę upadku. Tymczasem każdą siłę należy odnosić do zadań jakie ma ona wykonać. Jeśli Rosja planowałaby np. wojnę z USA czy Chinami, to jest za słaba, ale do wojny z Gruzją ma sił dość. Odpowiedzmy sobie więc w jakim miejscu jest Polska ze swoją obecną armią - na poziomie USA, czy Gruzji.
    Pozdrawiam
    RSz.
  • @Szeremietiew
    Jest też otoczenie geopolityczne i geostrategiczne. Czy naprawdę teraz Rosja planuje wojnę LĄDOWĄ z Chinami, a tym bardziej z USA? W skrajnym przypadku będzie wymiana ciosów gospodarczych, rozwalanie sobie systemów finansowych-walutowych, trochę MEGAterroryzmu "alkaidy", wzajemnych "spontanicznych" rewolucji-opozycji i ostatecznie młocka bronią masowego rażenia raczej w infrastrukturę, niż ludobójczo wyłącznie w miasta żeby wymordować ludność maksymalnie. Czymże będą Chiny bez armii, przemysłu itd Jedną wielką wsią (miejską wsią w miastach) głodującą. Potęga USA też ma swoje słabe strony, kiedyś w końcu ktoś może spróbować się z żandarmem new world order i właśnie wymacają czułe punkty, np elektrownie atomowe. To wywoła niesłychaną panikę wśród ludności, wtedy jeszcze jakieś bakterie, wirusy, trochę ożywczego VX do inhalacji. Brak paliwa i USA opanuje chaos.

    Zatem po co Pan pisze o tak absurdalnych opcjach, w ramach poprawności jak inni? Poza tym KOGO właśnie przy tych obecnych i tych moich pierwszych uwarunkowaniach Rosja jest wstanie zaatakować odliczając oczywisty Kaukaz i cały wschód od Polski? Po pierwsze bezpośrednich sąsiadów zawsze najłatwiej, czasy desantu na zachód Europy minęły. Po drugie głównie Polskę w KAŻDYM scenariuszu niekoniecznie wojny lądowej, bo po co mają się z tym szarpać, brudzić?

    Nie wierzę absolutnie w wojnę z celem rosyjskiej okupacji całej Polski jak w 1920, czy połowy II RP w 1939, czy znowu całej w 1945. To powinno ludzi zastanowić, przecież piszę ostro, naprawdę czarno jak Kasandra, a tu odrzucam taką NIBY oczywistą opcję. Nie jest oczywista, nie jest w ogóle moim zdaniem realna jako czarny nawet scenariusz. Prędzej uwierzę w 2500 grzybów w 2500 gminach, ale i to jest nierealne, bo Rosja oszczędziłaby przynajmniej "niemieckie tereny", te na których Niemcom zależy, albo fuknęła tam neutronówkami żeby nas opalić na wylot bez niszczenia całych miast, przemysłu. Wysiedlą tam "podludzi" z Niemiec i będzie nowa siła robocza. Atak atomowy z Rosji może objąć tylko kilka, maksymalnie kilkanaście miast wschodniej Polski z Warszawą, Krakowem oczywiście też. Wystarczy mieszkać daleko od dużych miast, a lepiej i od średnich ;) Wtedy ryzyko niskie w przypadku ataku atomowego. Oczywiście jeżeli obok wsi jest rafineria... to sorry, ale to cele nr1 ZAWSZE. Zawsze się zastanawiałem czy ocaleję przy ataku na okoliczne centra przemysłowe. Chyba jednak nie ocaleję, raz fala uderzeniowa nawet małego ładunku (czyli 200 kiloton) zapewne w nocy podczas snu, dwa jednak promieniowanie i uwolnione toksyny, chemia. Poza tym Kraków i Śląsk prosi się o uderzenie tzw burzycielami dużych miast, czyli albo wianuszkiem głowic po parę megaton, albo jakimiś 50-tkami. Od takiego czegoś nie będzie co zbierać w promieniu 50 km. Jestem w nim... Niekiedy miewałem sny że tak zginę... ostatnimi laty jakoś nie :)

    Celem Rosji może być albo zniszczenie Polski i wykasowanie gracza ze stolika gry, albo uzyskanie czegoś politycznie od mocarzy, albo co najbardziej prawdopodobne... (o czym się w OGÓLE NIE MÓWI) przekazanie nas pod bardziej twardy dozór-okupację bezpośrednią Niemiec-UE. Będzie wojna, Rosja będzie nas niszczyć, rozwalą wszystko co cenne z powietrza, coś tam postraszą na granicach i wtedy wkroczą Niemcy solidnymi dywizjami. Zgłupiejemy? Owszem, ale jeżeli będą rządzić ci z PO, SLD, to wręcz będą wzywać Niemcy. PiS będzie wzywał NATO, ale bez Niemców na lądzie. Kogo Pan by wzywał? Bezpośrednio Amerykanów? Lepiej jednak mieszankę kilku nacji krajów NATO i to także tych mniejszych jak Norwegia, nasi przyjaciele z południa demoludów. Istotne byłoby sprowadzenie floty i lotnictwa, brygad OPL z NATO.

    Jednak Niemcy nie dadzą czasu, przecież to będzie SPISEK, pakt antypolski kolejny. Będą działać z Rosją w tajnym (choć już widocznym) porozumieniu i wkroczą bardzo szybko wielką siłą jako zbawcy, jako ratunek, jako wyzwoliciele jeżeli jednak Rosja postraszy trochę np jakimś pozorowanym szturmem na Warszawę z Królewca. To byłby dosyć wiarygodny teatr i Niemcy nawet mogliby trochę "powalczyć" w naszej obronie. Przecież życie ludzkie jest tanie, cóż to byłoby nawet 10 czy 100 tys poległych młodych Niemców. I tak taniej niż w latach 1939-45. Ochłodzenie stosunków Niemiec z Rosją byłoby oczywiście chwilowe, po kilku latach "dialogu" nastąpiłaby wielka przyjaźń w ramach tysiącletniej IV Rzeszy, a właściwie EUROROSJI już. Zna Pan przecież te wizje geopolityczne, geostrategiczne i to już opisywane jako sojusz wojskowy! Na mapce nie ma Gruzji... a Polska jest w środku tego czegoś jako "partner" Niemiec i Rosji. Bierny, podrzędny, gwałcony partner.

    Tak naprawdę niewiele się zmieniło od 1919, 1938. Wrogowie ci sami, całą WNP należy traktować jako Rosję. Niemcy jak to Niemcy, zawsze to Niemcy. Rosja to Rosja. Alianci grają te same numery co zawsze, zaś w samej Polsce rządzą zdrajcy, głupcy, niekompetencja jak zawsze. Fukushima to dla nas ostrzeżenie, ale dla innych niesłychana ZACHĘTA do operacji w gruncie rzeczy podobnych.

    Stąd potrzebni są w polityce tacy ludzie jak Pan, ale lepiej z wielomilionowym ruchem PwP. Cóż może jednostka nawet wybitna. Wtedy popularność polityczna przyjdzie sama w 2015 kiedy i PiS się wypali. Nie posprzątają skutecznie tej Stajni Augiasza, brakuje Herkulesa, ale nim nie jest i Pan. To Suweren musi wreszcie objąć odpowiedzialnie rządy w swoim państwie. Trzeba zorganizować Naród i sądzę że Pan to potrafi, że Pan także tego chce.

    PwP powinna być upodmiotowieniem prawnym głównego nurtu Narodu Polskiego. Proszę budować masowy ruch obecny w postaci oddziału (samodzielnego) w każdej parafii i struktur specjalistycznych, środowiskowych. Sukcesy polityczne przyjdą same, tak jak władza sama wpadła Piłsudskiemu w 1918. Wysiadł z pociągu i został w istocie królem. PwP musi powstać i poczekać na koniunkturę, kiedyś cała ta chmara wyborców PiS poprze właśnie PwP, to że się rozczarują to więcej niż pewne. PC nowe to zawsze PC. Dlaczego miałoby być lepiej, niż wtedy? Przecież dalej jest to samo podejście kanapowe, salonowe, systemowe.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

ULUBIENI AUTORZY